oraz dekretowanie tego, co może być legalnie śmieszne, i tego, co powinniśmy
traktować serio. Przy czym to pierwsze będzie kurczyć się, a to drugie
pęcznieć ponad miarę. Już teraz widać pierwsze oznaki owego pęcznienia w
postaci przejmowania przez telewizję publiczną repertuaru Telewizji Trwam i
treści programu "Nie z tego świata". Przez dwa dni (16 i 17.03)
Papieżowi w procesie jego beatyfikacji. Specjalna wysłanniczka z Watykanu z
zapałem scholastycznego teologa informowała o pracach trybunału ds. świętych
i analizowała "Boże znaki" tudzież ozdrowieńczy wpływ modlitwy na chorobę
Parkinsona. Z równie wielka uwagą reporterzy "Panoramy" (17.03) przyglądali
się święceniu przez biskupa Dziwisza "okna życia", traktując je, w pełnych
powagi komentarzach, jako skuteczny środek w walce z dzieciobójstwem.
Jeśli uznajemy, że swoboda wypowiedzi (np. artystycznej) może naruszyć czyjeś
uczucia religijne, lub że trzeba karać za pewne formy rozrywki, bo
stanowią "propagowanie poglądów sprzecznych z moralnością", to powinniśmy się
zastanowić również nad ochroną takich dóbr, jak zdrowy rozsądek czy
racjonalność. Bo to ważne wartości naszej kultury i życia publicznego, które
w świecie pełnym szaleństwa warto promować i otaczać troską. Medialną
również. Chyba że zamierzamy żyć w społeczeństwie, w którym Parkinsona
będziemy leczyć modlitwą, prokreację będziemy napędzać święceniem becikowego,
przeciwników politycznych będziemy ekskomunikować, a za nadawanie programów
telewizyjnych dziękować św. Klarze."
całość:
http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,72136,3227218.html