28 Lis 2002, 06:00
Za pozwoleniem, wrzuce swoje 3 grosze w osobnym watku.
Znow, mam wrazenie, wyklocamy sie o priorytety i cechy indywidulane
kazdego czlowieka. Wojny miedzyuczelniane pozostawie w niedomowieniu,
bo i tak kazdy uwaza, ze skonczyl najlepsza pod sloncem uczelnie.
Mnie udalo sie skonczyc tzw. trudna szkole i podejrzewam, ze nie
umialabym pogodzic macierzynstwa z nauka. Moim kolezankom ta sztuczka
sie udala, pewnie byly zdolniejsze, lepiej zorganizowane i bardziej
zaradne.
Jestem typowa baba w proszku, jak mawia Adas Mialczynski (wczoraj se
obejrzalam): jestem wiecznie rozmontowana. Podziwiam i chyle leb
przed kazda kobieta, ktora potrafi pogodzic zycie zawodowe z
prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci, ze o doksztalcaniu nie
wspomne. Podziwiam, bo ja nie potrafie, tak jak nie potrafie przebiec
100 m w 10 sekund.
Czy dyplom daje mi satysfakcje? Szczerze mowiac nie, ale nim nie
gardze ;)
Czy lata studiow to byl progres w moim zyciu? Mozliwe, ale wcale nie
jestem tego pewna.
Czy mozna pogodzic nauke z macierzynstwem, vulgo - byc dobra
studentka i matka? Mysle, ze tak! Wszystko mozna !!! Bo czlowiek to
cos wiecej niz schemat, rys psychologiczny, zamknieta szuflada.
Tak samo jak mozna (mamy prawo) dokonac wyboru: albo szkola, albo
dzieci.
Pozostawmy te zyciowe wybory sobie i osobom nam bliskim.
Kazdy z nas jest przeciez inny.
Na szczescie.
Amen(t).
Znow, mam wrazenie, wyklocamy sie o priorytety i cechy indywidulane
kazdego czlowieka. Wojny miedzyuczelniane pozostawie w niedomowieniu,
bo i tak kazdy uwaza, ze skonczyl najlepsza pod sloncem uczelnie.
Mnie udalo sie skonczyc tzw. trudna szkole i podejrzewam, ze nie
umialabym pogodzic macierzynstwa z nauka. Moim kolezankom ta sztuczka
sie udala, pewnie byly zdolniejsze, lepiej zorganizowane i bardziej
zaradne.
Jestem typowa baba w proszku, jak mawia Adas Mialczynski (wczoraj se
obejrzalam): jestem wiecznie rozmontowana. Podziwiam i chyle leb
przed kazda kobieta, ktora potrafi pogodzic zycie zawodowe z
prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci, ze o doksztalcaniu nie
wspomne. Podziwiam, bo ja nie potrafie, tak jak nie potrafie przebiec
100 m w 10 sekund.
Czy dyplom daje mi satysfakcje? Szczerze mowiac nie, ale nim nie
gardze ;)
Czy lata studiow to byl progres w moim zyciu? Mozliwe, ale wcale nie
jestem tego pewna.
Czy mozna pogodzic nauke z macierzynstwem, vulgo - byc dobra
studentka i matka? Mysle, ze tak! Wszystko mozna !!! Bo czlowiek to
cos wiecej niz schemat, rys psychologiczny, zamknieta szuflada.
Tak samo jak mozna (mamy prawo) dokonac wyboru: albo szkola, albo
dzieci.
Pozostawmy te zyciowe wybory sobie i osobom nam bliskim.
Kazdy z nas jest przeciez inny.
Na szczescie.
Amen(t).
I.
ps. kurwa, ja pierdole......
[Adas M]